Mc Donald’s to firma rozpoznawalna na całym świecie. Nie każdy jednak wie, jak wygląda realizowanie spotów promocyjnych dla amerykańskiego giganta.

O produkcji reklamy w klimacie thrilera porozmawialiśmy z Mateuszem Motyką, reżyserem fianłowej realizacji Papaya Young Directors.

*zdjęcia użyte w artykule pochodzą ze strony FB: Papaya Young Directors.
  • Skąd pomysł na realizację projektu dla Mc Donald?

Ważne bym już na początku naszej rozmowy zaznaczył, że jestem tylko połową duetu, który stworzył reklamę dla McDonald’s. Sami jesteśmy tylko częścią produkcyjnego trio, ale wyjaśnię to później.
Gdy tylko Papaya ogłosiła listę marek wspierających wiedzieliśmy, że chcemy mierzyć wysoko. Mierzyć i zmierzyć się z projektem dla największego z partnerów biorącego udział w PYD5. Wraz ze Stasiem Wójcikiem (operatorem i moim wieloletnim współpracownikiem) przygotowaliśmy dla McDonald’s dwie, całkowicie różne eksplikacje, które łączyło tylko jedno – idea, że nawet najróżniejszych ludzi może połączyć wspólny posiłek. Przewrotny pomysł połączenia przeciwieństw – policjanta i złodzieja – wykiełkował w głowie Stasia, a burza mózgów pozwoliła mu urosnąć do tego, co możecie zobaczyć na ekranie. Gdy wiedzieliśmy już, że znaleźliśmy się w gronie finalistów, co samo w sobie było naszym głównym celem, jurorzy PYD pomogli nam w ostatecznym ukształtowaniu projektu. Spodobał się im pomysł mariażu świata kina że światem reklamy. Tak właśnie rozpoczęła się nasza przygoda z thrillerem dla McDonald’s – czymś czego marka jeszcze nigdy nie próbowała.

  • Jak wyglądała Wasza produkcja

Wspominałem już, że jesteśmy triem. Triem, które działa od samego początku szkoły. Spotkaliśmy się na imprezie integracyjnej i po pierwszym wspólnym ćwiczeniu wiedzieliśmy, że to jest to. Taka profesjonalna miłość od pierwszego klapsa. Ja – reżyser, Staś Wójcik – operator i Sara Cheredis – kierownik produkcji, choć sama woli nazywać się producentem kreatywnym – w co wierzę, że już niedługo nastąpi. Dlatego jeszcze przed wszystkim wiedzieliśmy czego możemy od siebie oczekiwać. Dzięki temu produkcja przebiegała dosyć spokojnie, choć komunikacja z przedstawicielami marki była nieco utrudniona. Przepisy i papierkowa robota, to coś, co w naszym kraju dopada każdego twórcę, ale nie sądziliśmy, że zderzymy się z nimi tak szybko.

  • Czy zmieniłbyś coś w swojej reklamie (patrząc z perspektywy czasu)?

Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, ale najchętniej przesunąłbym zdjęcia o tydzień wcześniej byśmy nie mieli tylko 7 dni na postprodukcję. Niestety dostępność lokalu zapewnianego przez markę była mocno ograniczona, co wiązało nam wszystkim ręce.
Nie minęło wystarczająco dużo czasu od zdjęć bym mógł rzeczowo i obiektywnie odpowiedzieć, ale zastanawiam się nad nadaniem jeszcze mroczniejszego, ciezszego klimatu całej historii. Może więcej Finchera? Lyncha? Na pewno nic z Vegi śmiech.

 

  • Konkurs PYD – co Ci dał?

PYD5 dało mi to co lubię najbardziej – wymówkę by spędzić w łóżku kilka dni pod pretekstem odsypiania nocnych zdjęć, wizytę u fryzjera, bo wyskoczyło mi kilka siwych włosów i godziny spędzone w IKEI, bo w coś trzeba oprawić świetne zdjęcia z planu aktorstwa Alicji Kryształowicz (zapamiętajcie to nazwisko).
Uderzając w poważniejszą nutę przyznam, że możliwość nazwania siebie finalistą PYD5 utwierdziła mnie w przekonaniu, że jestem, ba, że jesteśmy, na dobrej drodze.

  • Ostatecznie bez nagrody – jak myślisz czego zabrakło w Twoim projekcie?

Czy ja wiem czy bez nagrody? Otrzymanie oklasków jest największą nagrodą dla twórcy. To dobre miejsce by podziękować publiczności zgromadzonej w Zamku Ujazdowskim?
A czy czegoś zabrakło? Proste. Reklamy w reklamie. Celowaliśmy w soczysty kawałek filmu, a właśnie dlatego nasz pomysł został wybrany przez Papayę. Jestem dumny, że trafiliśmy.

  • Ile osób pracowało przy realizacji Twojego projektu?

Przez plan przewinęło się ponad 30 osób, choć wliczając przyjaciół i nasze rodziny, które czynnie pomagały w rozwiązaniu problemów było nas o wiele więcej. Myślę, że to dobre miejsce by nawiązać do poprzedniego pytania. Zebranie ekipy, z którą chce się pracować i można spokojnie wchodzić w następne projekty samo w sobie jest wielką nagrodą. Miałem przyjemność pracować ze świetnymi aktorami, którzy nie tylko zagrali, ale stali się częścią ekipy i wiem, że bez nich nie mielibyśmy czego Wam pokazać. Dlatego serdecznie dziękuję Leszkowi Abrahamowiczowi, Adamowi Bobikowi i Adzie Stalewskiej!

  • Najciekawszy moment z planu to…

Mogę się założyć, że każdy z finalistów będzie opowiadał Ci o wybuchach, dymach i wodotryskach, ale to my poznaliśmy Maca od środka! Obserwowanie z bliska jak powstają zestawy 2forU poszerza horyzonty (śmiech).

  • Jakie masz plany na przyszłość – skupiasz się na produkcji filmowej czy reklamowej?

Film i seriale. Te dobre. Te dla Netflixa, ale by zrealizować ten plan musimy ukończyć film dyplomowy. Mamy już świetny pomysł, z którego wyrósł jeszcze lepszy scenariusz. Przy pomocy mądrzejszych od nad mamy szansę na zachowanie tendencji zwyżkowej

 

Jeżeli jesteście ciekawi jak operator obrazu przygotowuje się do planu zdjęciowego to koniecznie przeczytajcie wywiad ze Stanisławem Wójcikiem.

 

Pamiętaj, że w łątwy sposób możesz znaleźć się po drugiej stronie ekranu… wystarczy kliknąć TUTAJ żeby rozpocząć swoją aktorską przygodę!