“Irlandczyk” to osadzona w powojennej Ameryce epicka gangsterska opowieść widziana oczami weterana II wojny światowej Franka Sheerana, oszusta i płatnego mordercy pracującego dla najbardziej osławionych przestępców XX wieku. Rozgrywająca się na przestrzeni kilkudziesięciu lat saga poświęcona jest jednej z największych zagadek kryminalnych w historii Stanów Zjednoczonych – tajemniczemu zaginięciu legendarnego przywódcy związków zawodowych Jimmy’ego Hoffa. Widzowie wezmą udział w brutalnej podróży, podczas której zostaną przed nimi odsłonięte kulisy funkcjonowania przestępczego półświatka, wewnętrznych walk o wpływy oraz kryminalnych powiązań ze światem polityki.

Reżyserem filmu jest sam Martin Scorsese („Taksówkarz”„Milczenie”„Chłopcy z ferajny”), a scenariusz stworzył Steven Zaillian („Lista Schindlera”„American Gangster”„Dziewczyna z tatuażem”).

W roli głównej wystąpi Robert De Niro, po raz dziewiąty u Scorsese (wcześniej m.in. w kultowych “Taksówkarz” i “New York, New York”). Na potrzeby dzieła 74-letni aktor ma być cyfrowo odmłodzony. Zagrali też Al Pacino i Joe Pesci, który pracował z Martinem Scorsese przy “Chłopcach z ferajny”. Za swoją drugoplanową rolę Joe Pesci otrzymał wówczas Oscara. Zobaczymy też Harveya Keitela i znanego z serialu “Vinyl” Bobbiego Cannavale’a.

Jest to pierwszy film Martina Scorsese od czasów rozpoczęcia jego zaawansowanej kariery jako reżysera, który nie będzie miał premiery kinowej. Co więcej, w kinach nigdy go nie zobaczycie… Dlaczego? Otóż film na jesieni będzie można zobaczyć tylko na platformie Netflix. Produkcja Scorsese jest jak dotąd najkosztowniejszą oraz, myślę że śmiało można powiedzieć, że najhuczniejszą premierą tej platformy streamingowej od początku jej istnienia. Jak twierdzi Esquire, budżet  filmu to aż 175 milionów dolarów, choć według innych źródeł może dochodzić do aż 200 milionów dolarów.

Czy kino zostanie przeniesione na salonową kanapę? Przekonamy się zapewne już niedługo!