Majówka rozpoczęła się pełną par, to to  idealny moment, aby spędzić czas w kinie lub przed ekranem telewizora w domu.
Przybliżę wam parę dobrych, serialowych pozycji, którym warto poświęcić parę wolnych chwil.

 

Oglądaliście „Wszystkie pieniądze świata” z Markiem Wahlbergiem i Christopherem Plummerem?. „Trust” w zasadzie opowiada tę samą historię bogatej rodziny Gettych. Podobnie jak w wersji kinowej będziemy świadkami porwania wnuczka bogatego dziadka i próby odzyskania go. Atutem jest świetna oprawa muzyczna oraz reżyseria w wykonaniu Danny’ego Boyla. Fani tego twórcy poczują się jak w niebie, obserwując specyficzny styl kręcenia tego Pana. Obsada również jest imponująca: Donald Sutherland, Hilary Swank i dawno nie widziany Brendan Fraser. Do obejrzenia na HBO GO.

Skoro już wspomniałem o HBO to pozostańmy przyjaciółmi tej stacji i zerknijmy na ich nowy serial jakim jest „Barry”. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że twórcy bardzo lubią Dextera, a przynajmniej jego wizerunek i styl ubioru. Podobieństwa nasuwają się same, szczególnie przy kadrach na dalekim obiektywie. I również mamy do czynienia z zabójcą, jednak na tym wspólne cechy kończą się. Barry to dosyć prosty mężczyzna, którego nie obchodzi, czy jego ofiara jest zbirem, poważanym członkiem społeczeństwa czy młodym gościem, który śpi z twoją żoną. Dexter unicestwiał tylko tych złych, zaspokajając swoją rządzę krwi, z kolei Barry…to po prostu płatny zabójca, a jego profesja jest źródłem jego zarobku. Jednak problemy zaczynają się w momencie, kiedy nasz bohater niekoniecznie chce pozbawiać życia młodego aktora, z którym się zaprzyjaźnia i odkrywa swoją nową pasję, jakim jest aktorstwo. Dla płatnego zabójcy jak znalazł! Szczególnie dla takiego, który cierpi na depresje i nic nie sprawia mu przyjemności. Brzmi pesymistycznie i poważnie? Nic bardziej mylnego, „Barry” jest serialem, który nie raz was zaskoczy zwrotem akcji w stylu czarnych komedii. Humor idealnie wkomponowany w fabułę, świetny Bill Hader ( pełniący również funkcję scenarzysty i reżysera tej produkcji) oraz znakomite dialogi będą wam towarzyszyć przy każdym 30-minutowym odcinku. Oceny w USA też mówią same za siebie: na cenionym serwisie metacritic średnia ocen wynosi 83/100, co jest naprawdę solidnym wynikiem.

 

#HBO powinien być przed prawie każdą propozycją serialową w tym zestawieniu. „Westworld” to kolejna produkcja tej stacji. Akurat teraz emitowany jest 2. sezon, a jeśli nie widzieliście jeszcze pierwszej odsłony to idealny moment, aby ją nadrobić. Głośny serial to odcinkowa wersja filmu z 1973 r., wzbogacona o wiele nowych wątków i bohaterów. Któż by nie chciał przenieść się na chwilę do świata dzikiego zachodu w nowoczesnym parku rozrywki? Takich atrakcji dostarcza właśnie Westworld, dowodzony przez Dr. Roberta Forda, granego przez samego Anthony’ego Hopkinsa. Co prawda pierwsze odcinki są pewnego rodzaju prologiem i mogą wydawać się nużące, ale taka forma jest potrzebna do szczegółowego zaprezentowania parku, mieszkańców, gości, aby w penym momencie doprowadzić do intryg i plot-twistów. Oszczędzę wam spojlerów, ale mogę zagwarantować, że kolejny, 2. Sezon to będzie totalna jazda po bandzie, która odkryje kolejne tajemnice tego świetnie zrealizowanego świata. Przerwa trwała dosyć długo, bo ponad 2 lata, ale na niektóre seriale warto czekać, czego dowodem jest właśnie ta pozycja.

Dla fanów komiksów jest jedna pozycja naprawdę warta uwagi. Ostatnimi czasy jest wysyp superbohaterskich seriali, ale więcej wcale nie znaczy lepiej. Drugi, wyczekiwany sezon “Jessici Jones” powinien skończyć się jak niczym pierwsza płyta Mettallicy – na pierwszym sezonie, o słabym poziomie “Defendersów”, czy niekończącej się papce stacji CW z “Arrowuniwerse” nie wspomnę. Za to “Legion” to klasa sama w sobie. Ekranizacja komiksu Marvela powinna nie tylko spodobać się nerdom, ale również widzom szukających po prostu dobrej pozycji, która przede wszystkim oszołamia formą i nie zawodzi pod względem fabularnym. To historia Devida Hallera ( w tej roli świetny Dan Stevens), który podczas pobytu w szpitalu psychiatrycznym odkrywa, że ma potężne moce. Jednak, aby widz nie miał za łatwo nasz bohater leczy się za schizofremię, więc nie możemy być do końca pewni, czy to wytwór jego wyobraźni, czy faktycznie obserwacja potężnego mutanta. Reżyser Noah Hawley ( “Fargo”) serwuje nam to w iście epickim stylu, bawiąc się konwencjami i sprawnie operując kamerą sprawia, że nie raz będziemy zdumieni tym, co zobaczymy na ekranie. To najdojrzalsza produkcja, jaka wyszła w telewizji w tym gatunku i jeden z lepszych seriali 2017 r. Stacja FX ( a w Polsce emitowany na FOXie) rzadko strzela sobie w kolano, ale tym razem był to precyzyjny strzał w dziesiątkę. Obecnie ruszył 2. sezon i wcale nie zwalnia tempa, a wręcz odwrotnie – przyśpiesza jeszcze bardziej. Wy również się pośpieszcie i ruszcie w tą niesamowitą podróż po zakamarkach złożonych umysłów.

I na koniec coś dla fanów kina klasy B. czyli „Ash vs Evil Dead”. Już w tym momencie powinienem zakończyć tę polecajkę, bo nie wierzę, że nie ma wśród was fanów Bruce’a Campbella z „Martwego Zła” Sama Raimiego. Nie lubicie? To przestańcie czytać w tej chwili, bo to nie serial dla was. Jeśli jednak nadal zastawiacie się, czy przygody zabójcy demonów po ponad 30 latach da się oglądać to odpowiadam – i to jeszcze jak! Mówi się, że niektórych klasyków nie powinno sie ruszać – ta produkcja jest wyjątkiem. To wręcz idealne połączenie nowoczesności z archaizmem filmów lat 80. Zachowano wizerunek przeciwników, którzy nie ociekają CGI, czy innymi wydumanymi efektami specjalnymi, a są wykonane przezabawnie i urzekająco…brzydko. Ta brzydota ma swój piękny urok, który łączy się z szybkimi, współczesnymi cięciami kamery, kiedy Ash chwyta w locie swoją piłę łańcuchową i rozrywa na kawałki przeciwników. Początek kontynuacji jest dosyć zabawny, gdyż nasz łowca bohaterów “przypadkiem” wyzwala demona, gdy jest pod wpływem narkotyków. Przyzwyczajcie się – to nie pierwsza głupia rzecz, którą zrobi. I oczywiście z każdej opresji wychodzi obronna ręką, a raczej…piłą i dubeltówką. Krwi nie przelewa sam, będzie miał do pomocy dwójkę osób, a nawet pojawi się sama Xena…przepraszam, Lucy Lawless 🙂 Idealny serial na ciepłe dni, odstresowanie się oraz… podpisanie petycji. Obecny, 3. sezon jest ostatnim, ale krąży w sieci pismo, dzięki któremu, przy odpowiedniej ilości głosów jest szansa na przejęcie serialu przez Netflixa. Wielka szkoda, aby tak oryginalny serial miał się zmarnować.